• Wpisów:15
  • Średnio co: 124 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 22:28
  • Licznik odwiedzin:6 604 / 1986 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie Kochani!

Jeśli chcecie dowiedzieć się, czy trzymanie kosmetyków w łazience jest dobrym pomysłem to zapraszam na:

http://convallariae89.blogspot.com/2015/12/moim-zdaniem-2-czy-kosmetyki-mozna.html

Pozdrawiam i zachęcam do zaglądania.

Ewelina
 

 
Witajcie Kochani!


Nareszcie dobiega końca najgorszy miesiąc tego roku. Mam nadzieję, że teraz wszystko zacznie dobrze się układać. Makijaż na mojej twarzy nie lądował zbyt często, jednak znalazłam kilka produktów pielęgnacyjnych, które bardzo przysłużyły mi się w tym miesiącu. Jeśli chcecie wiedzieć, co zalicza się do grona moich ulubieńców mijającego już listopada zapraszam do dalszej lektury.


Nie zwlekając więc przystępuje do prezentacji ulubieńców kosmetycznych listopada 2015.



Lirene, tonik nawilżająco-oczyszczający. Dobrze tonizuje twarz i zmywa resztki makijażu, a do tego ma piękny zapach. Więcej od toniku nie wymagam. Dla bardziej wymagających - nie doszukałam się żadnych właściwości nawilżających. Gliceryna druga w składzie, zaraz po wodzie. Wysoko także plasuje się Aloe Vera (Aloes), alantoina i ekstrakt z ogórka. Ekstrakt z lipy gdzieś w połowie listy, więc nie najgorzej. Bardzo lubię go za kompozycję zapachową i wydaje mi się, że dość dobry skład

Ziaja, liście manuka, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom. Produkt swego czasu dość często przewijał się przez blogi urodowe. Znalazł on także miejsce u moich ulubieńców ze względu na swoje właściwości. Dość małe drobiny peelingujące doskonale ścierają martwy naskórek, pomagając jednocześnie w rozprawianiu się z suchymi skórkami. Stosuje go dość krótko, co kilka dni jako peeling do całej twarzy, a mimo to już zdążył podbić moje serce. Czas pokaże jak faktycznie radzi sobie z zaskórnikami.

Dove, original, antyperspirant w sprayu. Dezodorant ten dostałam kiedyś na prezent w zestawie razem z żelem pod prysznic tej marki. Czekał na swoją kolej i nawet nie wiedziałam jak świetny produkt mam w swoich zasobach! Z antyperspirantami w żelu i kulce zawsze miałam problem - denerwowało mnie to, że na bluzkach zawsze pozostawiały białe ślady (nawet takie, które miały ich nie pozostawiać. Ponadto po depilacji włosków pod pachą aplikacja antyperspirantu zawsze powodowała nieprzyjemne pieczenie i szczypanie. Na szczęście to minęło dzięki antyperspirantowi dove. Skutecznie zwalcza on u mnie przykry zapach i pocenie się, mogę go zastosować tuż po depilacji i nic się nie dzieję i przede wszystkim nie pozostawia białych śladów na ubraniach! Wydaje mi się jednak, że nie każdemu podpasuje zapach - dość mdły i mydlany, charakterystyczny dla większości mydeł tej marki. Jednak dla mnie pachnie czystością, czyli tak jak powinna pachnieć każda szanująca się kobieta Zapach potrafi utrzymać się nieraz przez większość dnia.

LACALUT aktiv, pasta do zębów. Od zawsze miałam problem z dziąsłami. Praktycznie podczas każdego mycia zębów pojawiała się krew. Postanowiłam coś z tym zrobić. Zamieniłam szczoteczkę do zębów na taką o bardzo miękkim włosiu (ostatnio zorientowałam się, że oprócz włosia soft jest jeszcze extra soft!) i sięgnęłam po pastę lacalut activ. To był strzał w dziesiątkę! Po kilku zastosowaniach odczułam znaczącą różnicę - krwawienie z dziąseł pojawia się już bardzo rzadko. Na pewno będę wracać do tej pasty.

Celine Dion, Sensational, Luxe Blossom. Aktualnie jedne z moich ulubionych perfum. Używam ich oszczędnie, bo do najtańszych nie należą. Perfumy te należą do kategorii kwiatowo-drzewno-piżmowej.

Nuty głowy: frezja, śliwka.
Nuty serca: róża, jaśmin, magnolia.
Nuty podstawy: piżmo, drzewo sandałowe, paczula, wetiwer.

Świeczki - biedronka Jak na jesień przystało, w moich ulubieńcach listopada nie mogło zabraknąć świeczek, które namiętnie wykorzystuję w długie jesienne wieczory. Lubię te w szklanych opakowaniach, jak i podgrzewacze. W korzystnej cenie można je dostać w Biedronce, ponadto co jakiś czas pojawiają się one w innej kompozycji zapachowej.

Jacy są wasi listopadowi ulubieńcy? Podsyłajcie linki, chętnie się z nimi zapoznam


Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na kolejne posty, które ukażą się już niebawem. Zapraszam również na mojego drugiego bloga: http://convallariae89.blogspot.com
 

 
Witajcie Kochani!

Dziś znowu kosmetycznie! Chciałabym przedstawić Wam moją kosmetyczną WISHLISTĘ do zrealizowania na najbliższy, a być może i dłuższy czas. Mam nadzieję, że będę powolutku ją realizować. Przejdźmy do prezentacji średnio długiej listy




1. DKNY - be delicious. Najbardziej pożądany przeze mnie zapach.

2. NYX - HD Photogenic Concealer. Chcę go zakupić, gdy wykorzystam do cna zapasy korektorów art scenic z Eveline oraz affinitone z Maybelline.

3. MAC - mineralize skinfinish natural. Ten mineralny wypiekany puder z MACa zaprząta mi głowę odkąd zobaczyłam go na kanale CallMeBlondieee. Jednakże muszę zużyć zapasy, których jest już sporo, bo wiem, że jeśli kupię ten puder to nie będę widziała świata poza nim (a przynajmniej mam taką nadzieję).

4. Zoeva - Golden Rose Complete Eye Set. Wymarzone pędzle do makijażu oczu - zresztą nie tylko one bo marzy mi się także kilka sztuk z pędzli do twarzy, ale od czegoś trzeba zacząć.

5. MAC - Powder Blush, róż do policzków. Jeszcze nie wiem w jakim kolorze, ale wiem że jedno z tych cukiereczków będzie musiało się znaleźć w mojej kolekcji.

6. Tangle Teezer - The Original Panther Black. Aktualnie posiadam wersję kompaktową w panterkę. Użytkuję ją gdzieś od lutego i powoli zaczyna widać po niej ślady użytkowania. Gdy wersja kompaktowa dokona żywotu z pewnością zamówię sobie prezentowaną wyżej wersję.

A teraz nudziakowe paletki z cieniami do oczu, których mi nigdy dość. Wciąż szukam swojego ideału...

7. The Balm - Nude dude. Posiadam wersję nude tude, jednakże słyszałam, że nowa wersja jest znacznie lepsza od poprzedniczki. Jak to kobieta muszę to przetestować na własnej skórze, a dokładniej powiekach ^^.

8. Too faced - Natural Matte. Jej istnienie odkryłam stosunkowo niedawno, jednak nie zmienia to faktu, że totalnie mnie urzekła i wydaje się być idealną kandydatką na najlepszą paletkę nude w mojej kolekcji. Podejrzewam, że ona będzie pierwsza na liście do realizacji mojej wishlisty.

9. Zoeva - Naturally Yours. Ponoć cienie są bardzo dobrej jakości i świetnie napigmentowane, a do tego w odcieniach nude. Oznacza to, że muszę ją mieć. Mam jeszcze na oku kilka paletek tej marki, ale ta jest zdecydowanie pierwsza w kolejce.

10. Zoeva - róż do policzków. Róże z Zoevy mają prześliczne kolorki i ponoć dobrą jakość, więc w przyszłości na pewno chcę ją przetestować.

11. MAC - cień do oczu w odcieniu Quarry.

12. MAC - cień do oczu w odcieniu Satin Taupe.



13. Guerlain - Meteorites. Do zakupu tego produktu również kusi mnie CallMeBlondieee. Piękne opakowanie i kusząca zawartość. Kuleczki te muszą się znaleźć kiedyś w mojej toaletce.

14. Koreański krem BB. Od dłuższego czasu mam ochotę przetestować prawdziwy krem BB. Czytałam o nich dużo dobrego. Poza tym jestem zwolenniczką delikatnego makijażu i tego typu produkty jak najbardziej wpisują się w moje gusta.

15. Bikor - cienie do powiek Bed & Breakfast. Przepadłam, gdy zobaczyłam je u Maxineczki. Za ich pomocą Maxineczka stworzyła przecudny makijaż! Niestety cena za tą czwóreczkę jest porażająca, więc będę musiała sobie na nie trochę poczekać.

Póki co, to wszystkie moje kosmetyczne zachcianki na najbliższy czas. Jak będzie z ich realizacją? Czas pokaże.

Post ten pojawi się w zakładce Wishlista, która będzie w miarę zmian w moich zachciankach aktualizowana, więc zachęcam do zaglądania tam od czasu do czasu. A Wy miałyście/mieliście coś z mojej kosmetycznej wishlisty? Co polecacie kupić na początek?

Pozdrawiam serdecznie i do następnego postu! Polecam zajrzeć na mojego bloga na blogspocie: www.convallariae89.blogspot.com

Ewelina
 

 
Witajcie Kochane!


Wiem, długo mnie nie było. Ostatnio bardzo dużo się działo: remont w mieszkanku i to taki generalny, potem laptop odmówił posłuszeństwa, następnie podjęcie wolontariatu, a teraz złamany palec u ręki. Jednak w listopadzie nastąpił cały splot nieprzyjemnych zdarzeń, co sprawia że to najgorszy miesiąc w tym roku! Niech jak najszybciej się kończy, bo mam go po dziurki w nosie!

Przejdźmy może jednak do rzeczy nieco bardziej przyjemnych, czyli do celu tego posta - a są nim zakupy w Rossmannie i Naturze. Z pewnością każda z Was doskonale wie, że w Rossmannie była promocja -49% na kolorówkę. Z internetowego światka napiera na nas pełno informacji o kosmetykach, które warto kupić na takiej promocji zakupić, a także posty opisujące kosmetyczne łowy. Ja także nie potrafiłam się oprzeć tak dużej promocji. Na szczęście moje zakupy nie są tak wielkie jak podczas kwietniowych wyprzedaży - ominęłam tydzień promocji na oczy i usta - bo tego w swoich kosmetykach miałam już za dużo.

Jeśli jesteście ciekawe co kupiłam na listopadowej promocji -49% w drogerii Rossmann i -40% w drogerii Natura to zapraszam do dalszej lektury




1. Isana, płatki kosmetyczne. Uzupełnienie zapasów.

2. KillyS, odżywka do paznokci witaminowa bomba. Mam ją pierwszy raz, ale jeszcze nie używałam ze względu na złamany palec



3. Maybelline, Color Tattoo 24HR, Creamy Mattes, Creme De Nude.

4. Maybelline, Color Tattoo 24HR, Creamy Mattes, Creme De Rose. Nowa edycja cieni w kremie z Maybelline o matowym wykończeniu, które zapowiadają się jako totalny hicior!

5. My Secret, rozświetlacz Face Illuminator Powder. Po wstępnym przetestowaniu podoba mi się o wiele bardziej niż rozsławiony już rozświetlacz z wibo. Oba produkty mają zbliżony kolor, ale mam wrażenie, że drobinki w My Secret są bardziej zmielone przez co po nałożeniu go na twarz można uzyskać ładniejszą taflę.

6. Catrice, kredka do brwi, EYE BROW, 040 Don't let me brow. Zapas mojej ulubionej kredki do brwi.




7. Green Pharmacy, krem do rąk i paznokci, jaskółcze ziele. Jeden z moich ulubionych kremów do rąk - jego zapach kojarzy mi się z dzieciństwem. Jeśli macie jednak bardzo suchą skórę rąk i potrzebujecie intensywnej regeneracji to sięgnijcie po coś innego, np. czerwonego Garniera.

8. Garnier, płyn micelarny do skóry wrażliwej. Przetestowałam już wszystkie wersje tego płynu i zdecydowanie najlepiej odpowiada mi ta różowa. Jest to mój drugi ulubiony płyn do demakijażu. W drogerii Natura druga sztuka była 50% taniej. Płyn ten najlepiej kupować na promocji, gdyż jego cena regularna wynosi chyba nawet około 20 złotych.



9. Wibo, bibułki matujące. Moje ostatnie odkrycie. Zawsze sądziłam, że takie bibułki nic nie dają i są przereklamowane. Jednakże ostatnio moja cera zaczęła się przetłuszczać w strefie T bardziej niż zwykle. Zastosowanie takich bibułek w ciągu dnia, gdy mamy chwilkę czasu, i przypudrowanie znacznie polepsza wygląd twarzy.

10. Rimmel, Match perfection, podkład do twarzy z SPF 20, 010 light porcelain. Aktualnie używam samych BB i CC kremów i chciałam coś nieco bardziej "podkładowego" . Kiedyś używałam tego podkładu, z tego co widzę teraz wprowadzono ulepszoną wersję. Mam nadzieje, że będzie tak samo dobra jak poprzednia.

11. Wibo, korektor rozświetlający Deluxe Brightener. Mój ulubiony korektor pod oczy. Dość szybko się zużywa dlatego kupiłam jego spory zapas. Bez promocji kosztuje chyba około 15 złotych, więc nie mogłam przegapić okazji by kupić go w cenie obniżonej o 49%.



Podczas tej promocji chciałam zaopatrzyć się w róże dobrej jakości z trochę wyższej półki, dlatego zdecydowałam się na zakup produktów takich marek jak L'oreal, Max Factor i Bourjois. Te z L'oreal oraz Max Factor to róże z drobinkami, natomiast ten z Bourjois posiada matowe wykończenie.

12. L'oreal, True Match, róż do policzków, 120 sandalwood.

13. Max Factor, Creme Puff róż do policzków, 010 nude mauve. Kolor ten wydaje się być idealny dla bladziochów, choć i tak nie przebije ze starej edycji L'oreal True Match w okrągłym pojemniczku o kolorze nude pink - niestety mam go bardzo długo i trochę boję się wysypu niespodzianek po jego zastosowaniu.

14. Bourjois, pastel de joues róż do policzków, 74 rose ambre. Jest to chyba jeden z niewielu matowych róży w asortymencie Bourjois. Mam nadzieję, że będzie sprawował się o wiele lepiej niż jego poprzednik: 16 Rose Coup De Foudre, którego nie mogłam nabrać na pędzel, a zabarwienie policzków za jego pomocą wręcz graniczyło z cudem. Nie wiem - może dostałam jakiś star egzemplarz, który stracił swoje właściwości.


To już wszystkie moje zakupy kosmetyczne w tym miesiącu. A wy co kupiłyście sobie na promocji w Rossmannie? Piszcie - linki mile widziane

Mam zamiar wrócić z jeszcze jednym postem w tym tygodniu, więc miejcie się na baczności. Dziękuję za lekturę i do następnego!

Pozdrawiam i zapraszam na mojego drugiego bloga: http://www.convallariae89.blogspot.com

Buziaki

Ewela
 

 
Witajcie Kochane!

Jeśli macie ochotę na baaardzo długi post z kosmetykami to zapraszam na: http://convallariae89.blogspot.com/2015/07/moja-kosmetyczka-kolorowka.html

Piszę tam o kosmetykach do makijażu, których używam najczęściej. Duuużo zdjęć i dużo treści.

Zapraszam serdecznie!

Ewela
 

 
Witajcie!

Dzisiaj szybki i krótki post z zakupami poczynionymi w Rossmannie i Naturze.




1. Lilibe, płatki kosmetyczne. Ciężko znaleźć dobre płatki kosmetyczne. Przetestowałam ich już multum, niestety zawsze mi coś nie pasuje i nadal szukam swojego ideału. Poza tym mam wrażenie, że jakość danych wacików u tego samego producenta czasami się zmienia. Jakiś czas temu bardzo odpowiadały mi waciki z biedronki, a potem nagle zaczęły się rwać i rozwarstwiać, co niezmiernie mnie denerwuje. Dlatego swoją uwagę zwróciłam w kierunku Lilibe, za którymi kiedyś nie przepadałam. Są one nieco trwalsze niż biedronkowe i nie rozwarstwiają się, poza tym nie zostawiają na twarzy puszku, którego wręcz nienawidzę!

2. Bic, maszynki do golenia Pure 3 lady z paskiem Aloe Vera. Kiedyś do depilacji używałam wyłącznie maszynek zakupionych w biedronce. Z tego co pamiętam było ich tam 10 sztuk, każda z podwójnym ostrzem, lecz odkąd zmienili opakowanie maszynki stały się tępe i faktycznie jednorazowe. Zawsze jednej maszynki mogłam użyć co najmniej kilka razy, teraz po jednym użyciu nadają się do wyrzucenia. Dlatego też poszukuję czegoś innego. Ostatnio odkryłam błogosławieństwo 3 ostrzy Nogi są o wiele bardziej gładkie niż w przypadku używania maszynki tylko o dwóch ostrzach. Zobaczymy jak będą się sprawdzać te cudeńka.

3. Bic, maszynki do golenia Pure 3 lady z paskiem Masło Shea. Zakupione po raz pierwszy. Zobaczymy jak będą się spisywać.

4. Isana, Pianka do golenia Sensitive. Bardzo dobra i tania pianka do golenia o przyjemnym zapachu. Zapewnia dobry poślizg i nie wywołuje uczucia szczypania i pieczenia na podrażnionej skórze nóg. Jedynym mankamentem tego produktu jest to, że ciężko go wydobyć z opakowania. Trzeba znaleźć swój sposób. Ja swoje opakowanie stawiam na wannie, środek dłoni kładę na przycisk spray'u i naciskam używając ciężaru ciała. W ten sposób jestem w stanie zużyć opakowanie do końca Za taką cenę i jakość produktu mogę się trochę pomęczyć z dozowaniem, jednakże dla niektórych dziewczyn może być to duży minus dyskwalifikujący ową piankę. Aktualnie będzie to moje 5 albo 6 opakowanie.

5. Wibo, rozświetlający korektor pod oczy Deluxe Brightener. Producent mówi, że jest to: "ekskluzywny korektor rozświetlający do stosowania na wrażliwą skórę okolic oka.Wzbogacony w składnik aktywny DIPEPTIDE tzw. bootoks like.Wygładza istniejące zmarszczki oraz zapobiega powstawaniu nowych. Formuła bogata w panthenol, wit. PP, A, C i E, które nawilżają i pielęgnują oraz kofeinę, która maskuje cienie pod oczami oraz usuwa oznaki zmęczenia. Dodatkowo ekstrakt ze Scutellarii działa łagodząco i przeciwalergicznie. Korektor zawiera składniki optycznie rozpraszające światło, dające efekt soft focus". Pięknie rozświetla spojrzenie i ma lekką formułę! Do tego składniki pielęgnacyjne i nawilżające z pewnością przydadzą się w ciągu dnia. Może efektów pielęgnacyjnych stosowania tego korektora nie widać od razu, ale w przyszłości z pewnością skóra się nam odwdzięczy! Myślę, że niedługo na moim blogu pojawi się pełna recenzja tego produktu. Będzie to już moje drugie opakowanie.

6. Essence, kredka do ust, lipliner, 13 transparent. Jak przystało na pomadkoholiczkę należało kupić jakieś produkty do ust Tym razem padło na kredki do ust z essence, które są dobrej jakości i w bardzo przystępnej cenie, bo kosztują około 5 zł. Ten oto egzemplarz to względna nowość na rynku. Kredka ma za zadanie trzymać w ryzach (tzn. w określonych przez kredkę granicach konturu) pomadkę, którą aktualnie pomalowane są nasze piękne usteczka Jak się sprawdzi, to się okaże. W przyszłości planuję recenzję kredek do ust z essence.

7. Essence, kredka do ust, lipliner, 07 cute pink. Ładny, dość intensywny róż. Kolejny do kolekcji

8. Optim'hom, kredka tamująca krew. To nic innego jak pałeczka ałunowa, której zadaniem jest tamowanie krwi ze zranień powstałych na skutek golenia. Jest to pierwszy tego typu specyfik, który zakupiłam i mam nadzieję, że się sprawdzi.



Essence, róż do policzków, Duo Blush. Róż do policzków w jakże przeuroczej formie z limitowanej edycji. W opakowaniu mieści się 5,1g produktu. Po przyniesieniu do domu i sprawdzeniu okazuje się, że pigmentacja jest bardzo kiepska. Coś czuję, że będzie służył jako puder rozświetlający, bo wydaje mi się, że zawiera bardzo mikroskopijne drobinki odbijające światło. Ponadto bardziej bieli skórę niż ją zaróżawia. Zobaczymy, dam mu szansę, ale i tak już żałuję decyzji dotyczącej zakupu tego produktu. Mimo, że róż cieszy oko to chyba nie będzie do końca praktyczny.

Niebawem kolejne posty. Szykuję dla Was wpis o promieniowaniu UV, z którego dowiecie czym właściwie jest promieniowanie UV, jaki ma wpływ na nasze zdrowie i skórę, jak się przed nim chronić, jakie mamy rodzaje filtrów i jak one działają i co tak naprawdę oznacza tajemnicze SPF. Poza tym planuję napisać Wam o zawartości mojej kosmetyczki, czyli o kosmetykach kolorowych i do pielęgnacji jakich aktualnie używam. Całość tego postu zostanie przeniesiona do zakładki "moja kosmetyczka" widocznej w górnej sekcji na mojej stronie blogspota. Zawartość będzie co jakiś czas aktualizowana, żebyście mogły "na bieżąco" śledzić czego akurat w danym momencie używam (http://convallariae89.blogspot.com/p/moja-kosmetyczka.html).
P.s. Czy Wy także macie problem ze znalezieniem dobrych wacików do twarzy?

Pozdrawiam i zapraszam na mojego drugiego bloga: http://convallariae89.blogspot.com

Ewela

  • awatar noveline: @mrs.chupa: Niby tak... ale nie jestem zadowolona z jakości niestety :(
  • awatar mrs.chupa: Róż wygląda słodko ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Witajcie Kochane!

Dzisiejszy post traktować będzie o zdenkowanych przyjaciołach, bądź też nieprzyjaciołach. Kto jest kim? Zapraszam do czytania dalej!



1. Avon, odświeżająca mgiełka do włosów o zapachu kwiatów wiśni. Nic nadzwyczajnego. Produkt nieco odświeżał włosy i dość ładnie pachniał. Głównym jego składnikiem jest alkohol. Stosowałam od czasu do czasu. Aktualnie nie ma go już w katalogu Avonu i dobrze, bo na pewno nie kupiłabym go ponownie.

2. Nivea, przeciwłupieżowy szampon nadający połysk. Zużyłam kilka opakowań tego produktu. Stosowałam raczej z przyzwyczajenia i dlatego, że nie chciało mi się szukać żadnej alternatywy. Nie pomógł mi zwalczyć łupieżu, jednak efekty nadawania blasku włosom można było zaobserwować. Nie kupię ponownie.

3. Ziaja, maska do włosów intensywna odbudowa. Bardzo polubiłam się z tą maską.Po jej użyciu włosy były mięciutkie, loki na moich naturalnych kręconych włosach lepiej się układały. W przyszłości na pewno kupię kolejne opakowanie.



4. Luksja, żel pod prysznic cotton milk & provitamin B5. Zwyczajny żel pod prysznic. Kupiony w 3-paku w biedronce. Jest tyle innych żeli pod prysznic na rynku kosmetycznym do wypróbowania, że na pewno nie kupię ponownie.

5. Bebeauty, ujędrniająca sól do kąpieli o zapachu lotosu. Bardzo lubię sole do kąpieli z biedronki. W szafeczce czeka już kolejne opakowanie do zużycia. Kupię ponownie.

6. Bielenda, peeling cukrowy do ciała papaja. Totalna masakra. Nigdy więcej parafinowych peelingów! Drobinki ścierające tak szybko się rozpuszczały, że nie dawały praktycznie żadnego efektu. Efekt gładkiego ciała zapewniała parafina, a nie złuszczenie naskórka! A fe! Do tego trzeba było uważać przy wychodzeniu z wanny, bo można było się poślizgnąć i połamać kości z powodu tłustego filmu osadzającego się na wannie... Nigdy więcej nie kupię ponownie!



8. Ziaja, liście manuka, tonik zwężający pory na dzień/ na noc. Dobrze tonizuję skórę twarzy, nie odczuwam po jego zastosowaniu uczucia ściągnięcia skóry. Produkt baardzo wydajny ze względu na zastosowany atomizer. Osobiście, aplikuję produkt na wacik i przecieram twarz, jednak czytałam że niektóre dziewczyny rozpylają go bezpośrednio na twarzy - niestety tym sposobem nie są w stanie zmyć resztek ewentualnego brudu, bądź makijażu. Dobry do odświeżenia skóry w ciągu dnia W obietnice, że zwęzi pory nie wierzyłabym tak do końca, bo nie wiele jest kosmetyków, które są w stanie to sprawić. Z pewnością kupię ponownie!

9. Ziaja, krem pod oczy i na powieki, kojący ze świetlikiem. Produkt ten polecam dla osób, które nie wymagają wielkiego nawilżenia, a jedynie ukojenia okolic oczu. Produkt ten nakładałam również na suche skórki na twarzy. Wymagania mojej skóry wokół oczu ostatnio się zwiększyły, więc krem ten idzie w odstawkę. Nie kupię ponownie.

10. Iwostin, purritin, aktywny krem redukujący niedoskonałości. Krem w swoim działaniu był dość dobry, poza tym posiadał pochodną retionolu, dzięki czemu zwalczał nie tylko niedoskonałości, ale także wykazywał działanie antiageing. Aktualnie przerzuciłam się na produkt z kwasami, ale możliwe że w przyszłości jeszcze do niego wrócę. Możliwe, że kupię ponownie.

11. Mixa, płyn micelarny, optymalna tolerancja. Na początku się nie polubiliśmy. Pod koniec użytkowania odkryłam, że jeśli przetrzymam wacik z produktem nieco dłużej niż zazwyczaj, to makijaż schodzi dużo łatwiej. Jednak istnieją micele, które działają szybciej. Pompka w tym przypadku była niepraktyczna, ponieważ produkt ciężko było wydobyć bezpośrednio na wacik nie oblewając przy tym przestrzeni wokół. Delikatny dla oczu. Raczej nie kupię ponownie.



12. Nivea, żel pod prysznic cashmere moments. Dość dobry żel pod prysznic, ładnie mył skórę i dawał uczucie lekkiego nawilżenia po wyjściu z kąpieli. Zapach nie był zły, ale mi osobiście nie przypadł zbytnio do gustu. Nie kupię ponownie.

13. Eveline, slim extreme 3d, superskoncentrowane serum modelujące pośladki. Ładnie pachniał i dobrze nawilżał, przy regularnym stosowaniu dzięki aplikacji produktu i towarzyszącemu jej masażu skóra pośladków staje się jędrniejsza i bardziej uniesiona, nie redukuje rozstępów. Osobiście bardzo lubię te serum. W przyszłości raczej kupię ponownie jeśli będzie dostępne.

14. Ziaja, naturalne oliwkowe masło do ciała. Dobrze nawilżający produkt o ładnym zapachu. Lubiłam go stosować po depilacji na skórę nóg. Było to moje drugie opakowanie. Możliwe, że przyszłości skusze się na inne masło do ciała z tej firmy. Możliwe, że kupię ponownie.



1. Sensique, Velvet Blush, nr 3. Jeden z moich ulubionych różów. Niestety skończył się jego termin przydatności i zastąpiłam go nowym egzemplarzem. Już kupiony ponownie

2. Avon, baza pod cienie. Dobrze się spisywała i utrzymywała cienie cały dzień, jednak jeśli nałożyło się zbyt dużo produktu, rolował się on, a po aplikacji cienie osadzały się tam tworząc na powierzchnie nieestetyczne "okruszki" Poza tym nie każdy lubi produkty w słoiczkach ze względu na mało higieniczny sposób nakładania produktu. Po ok. roku od otwarcia zaczął się mocno zbijać i rolować a sam produkt stał się bardziej suchy. Nie zużyłam do końca, lecz zmiany w produkcie zmusiły mnie do pozbycia się go. Nie kupię ponownie.

3. Max factor, tusz do rzęs 2000 calorie, curved brush. Ładnie rozdzielał i podkręcał rzęsy dając subtelną i niezwykle elegancką firankę rzęs. Nie odbijał się na załamaniu, nie kruszył i utrzymywał cały dzień. Już kupiony ponownie.

4. Helena Rubenstein, tusz do rzęs Lash Queen. Bardzo dokładnie rozdzielał rzęsy optycznie zwiększając ich ilość. Nie pogrubiał, nie osypywał się i nie odbijał na powiece.Dość szybko zasechł. Nie kupię ponownie.

5. Catrice, kredka do brwi, 040 Don't Let Them Brow'n. Więcej o niej w ulubieńcach czerwca. Na pewno kupię ponownie.

6. Eveline, korektor kryjąco-rozświetlający art scenic, 04 light. Przyzwoity korektor pod oczy i na twarz w przystępnej cenie. Jest to już któreś z kolei opakowanie. Po wykorzystaniu zapasów zacznę rozglądać się za czymś lepszym. Możliwe, że nie kupię ponownie.

7. Avon, pomadka color trend, pink sunrise. Ładny kolor nude z odrobiną chłodnego różu. To moja pierwsza pomadka, niestety straciła termin swojej przydatności i muszę ją wrzucić. Wycofany z oferty Avonu.

8. Bell, krem CC, 020 nude. Jeden z moich ulubionych produktów do twarzy. Ładnie rozświetla i wyrównuje koloryt. Krycie raczej słabe, ale tego od niego nie oczekuje - po to mam korektor w zanadrzu. Polubiłam delikatne formuły tego typu kosmetyków i nie pamiętam kiedy ostatnio używałam normalnego podkładu. Na pewno kupię ponownie.

9. Manhattan, Eyebrow Kit. Produkt posiadał dwa kolory cieni i wosk. Swego czasu mocno eksploatowany przeze mnie produkt, lecz jego czas już się skończył. Jego miejsce zastąpiła kredka z Catrice oraz cień z Maybelline Color Tattoo Permament Taupe. Z tego co wiem to paletkę tą wycofano ze sprzedaży i nie sposób już jej dostać.

Póki co to już wszyscy zdenkowani. W przyszłości z pewnością tego typu posty będą się pojawiać na moim blogu. Dziękuję za cierpliwość i czytanie moich długaśnych wpisów. Jeśli Wam się podoba zapraszam na następne! Kolejny wpis prawdopodobnie w czwartek, zapraszam Was serdecznie!

Ewela

Zapraszam także na mojego drugiego bloga: http://convallariae89.blogspot.com/ a w nim nowa szata graficzna. Z pewnością o wiele bardziej przyjemna dla oka
 

 
Witajcie Kochane!



Wiem, że to już dawne dzieje, ale blogerska przyzwoitość wymaga ode mnie abym dodała w końcu ten wpis. Tak, tak to zakupy z dawnej rossmannowskiej promocji -49%. Miejmy nadzieję, że pójdzie szybciutko.

Produkty do makijażu twarzy i oczu



1. Eveline, korektor kryjąco-rozświetlający art scenic, 04 light - kolejne opakowanie.

2. Wibo, korektor rozświetlający deluxe brightener występuje tylko w jednym odcieniu. Aż strach pisać, ale egzemplarz ten jest już praktycznie na wykończeniu. Jednak oczarował mnie do tego stopnia, że chyba wyprze mojego ulubieńca z eveline! Pięknie rozświetla, spojrzenie jest wypoczęte i pełne blasku. Na plus ciekawa formuła produktu i zachwycający efekt, jednak wydajność trochę odstrasza. Planuję niebawem zakup kolejnej sztuki.

3. Maybelline, korektor Affinitone, 01 nude beige. Dość dobrze kryjący - ukrywa zaczerwienienia wokół nosa i mniejsze wypryski.

4. Wibo, kremowy róż do policzków, Blush Creme, 2. Konsystencja tego produktu zdecydowanie nie może być określana jako kremowa! Róż jest zbity i suchy, ciężko nabrać go na pędzel (hakuro h24). Trzeba nieźle się namachać aby uzyskać tylko lekką mgiełkę koloru... Róż ładnie rozświetla i ożywia policzki jednak aplikacja dyskwalifikuje go jako dobry produkt w przedbiegach. Jego druh z serii Smooth&Wear sprawuje się o wiele lepiej.

5. Wibo, róż Smooth&Wear, 4. Przyjemny, neutralny kolorek, ciężko przesadzić w aplikacji. Produkt ten znalazł się w ulubieńcach czerwca.

6. Rimmel, pudrowy podkład, Lasting Finish, 001 light porcelain. Kolorek idealny dla bladziochów. Zdecydowanie wolę nakładać go pędzlem, bo uzyskuję bardziej naturalny efekt na twarzy. Więcej nic nie jestem w stanie powiedzieć. Po dłuższym testowaniu napiszę coś więcej.





7. L'oreal, żel do brwi Brow Artist Plumper, transparent. Produkt pojawił się już w ulubieńcach czerwca. Utrzymuje brwi w ryzach i za to go uwielbiam!

8. L'oreal, maskara Volume Million Lashes So Couture So Black. Jeszcze nie otwierany, jednak już się boję. Ostatnio Maxineczka w jednym ze swoich filmików na youtubie powiedziała, że wersja z dopiskiem So Black odbija się na górnej powiece. Mam nadzieję, że u mnie to się nie będzie działo.

9. L'oreal, maskara False Lash Architect 4D. Kupiony na zapas. Póki co jest to mój najukochańszy tusz. Tworzy piękną firankę rzęs. Gdy ostatnio stosowałam ten tusz ktoś zapytał mnie czy to moje rzęsy Jednakże poprzedni egzemplarz szybko zaschnął.

10. Maybelline, maskara Lash Sensational. Kupiony na zapas. Jest tak zachwalany, że wiele się po nim spodziewam. Póki co czeka na swoją kolej.

11. Max Factor, maskara 2000 calories Curved Brush. Kupiony na zapas. Jedno opakowanie już wcześniej zużyłam. Jest to wersja z zakrzywionym aplikatorem. Ładnie podkręca i rozdziela rzęsy.

12. Max Factor, maskara False Lash Effect. Aktualnie używany przeze mnie tusz. Znalazł się w ulubieńcach czerwca. Na początku się nie polubiliśmy, jednak z każdą następną aplikacją wpadałam w coraz większy zachwyt: pięknie pogrubia, może delikatnie wydłuża, nie odbija się na górnej powiece ani nie kruszy. Jednak mojego ulubieńca z L'oreal i tak nie przebije!

13. Lovely, turkusowy eyeliner Turquoise wave. Całkiem fajny kolorek, jednak krycie pozostawia wiele do życzenia. Po kilku pociągnięciach można stworzyć ładną kreskę Eyeliner nie odbijał mi się na powiece i trzymał cały dzień.

14. Rimmel, Scandaleyes, kredka wodoodporna 001 black. Kupiona w zapasie. Czeka na swoją kolej, aczkolwiek jednego dnia machnęłam sobie nią kreski i byłam dość zadowolona. ;]

15. Max Factor, kredka do oczu 090 natural glaze. Idealny kolorek na linię wodną, pięknie otwiera oko. Myślałam jednak, że będzie się dłużej utrzymywał. Na mojej linii wodnej po ok. 2h nie ma po niej śladu.



1. Rimmel, Lasting Finish Color Rush, 100 Give Me A Cuddle.

2. Rimmel, Lasting Finish Color Rush, 120 All You Need Is Pink.

3. Astor, Soft Sensation Lipcolor Butter, 009 Burnt Rose.

4. Lovely, Colorwear Long Lasting Lipstick, 3. Matowa pomadka w kredce. Produkty te są chyba jednymi z moich ulubionych.

5. Lovely, Colorwear Long Lasting Lipstock, 2. Mój zdecydowanie ulubiony kolor z tej serii. Wygląda bardzo naturalnie. Nie podkreśla suchych skórek, bo takowe na moich ustach pojawiają się bardzo rzadko. Czytałam jednak, że u dziewczyn z tendencją do suchej skóry ust widać suche skórki po nałożeniu tego produktu. Więc przed zakupem radzę się dobrze zastanowić. Dla mnie produkt jest bardzo dobry.

6. Bourjois, Color Boost, 007 Proudly Naked.

7. Eveline, pomadka Color Edition, 703.

8. Eveline, pomadka Color Edition, 705. Nie wiem czemu nie pisze się o tych pomadkach z Eveline. Osobiście bardzo je lubię. Dość dobrze się utrzymują, mają ładne, intensywne, letnie kolory i ten zapach arbuza! Spróbujcie, nie pożałujecie.

9. Bourjois, Rouge Edition Velvet, 11 So Hap'pink. Przepiękny różowy kolorek.

10. Wibo, lakier do ust. Nawet nie wiem jaki to kolor. W każdym bądź razie do gustu nie przypadł mi ani kolor, ani formuła produktu, ani uczucie jakie pozostawia na ustach. Produkt idzie dalej w świat. Dochodzę do wniosku, że nie przepadam za lakierami do ust i więcej takiego typu produktu nie kupię.

11. Max Factor, Color Elixir, 827 Bewitching Coral. Piękny kolorek, idealny na lato.

12. Rimmel, Lasting Finish By Kate, 28.

13. Rimmel, Lasting Finish By Kate, 33.

14. Rimmel, Lasting Finish, 070 Airy Fairy.

15. Eveline, kredka do ust Max Intense Colour Lipliner, 11 Rose.

16. Bourjois, kredka do ust Levres Contour, 02 Cotton Candy.

Udało się nam dobrnąć do końca. Na promocji trafiło do mnie sporo produktów do ust, głównie dlatego że chciałam powiększyć swoją kolekcję a promocja była do tego świetną sposobnością. A zapas tuszy starczy mi do następnej promocji Rossmannowiskiej typu - 49%.

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do obserwowania i czytania kolejnych postów. W kolejnym wpisie, który będzie już niebawem, pojawi się projekt denko z ostatnich miesięcy.

Ewela

P.s. po zdjęcia swatchy przedstawionych produktów zapraszam na: http://convallariae89.blogspot.com/
 

 
Witajcie Kochane!

Dziś opowiem Wam trochę o ulubieńcach minionego już miesiąca. Jako, że jest to pierwszy post tego typu, kosmetyków tych pojawi się nieco więcej. Myślę, że w przyszłości posty takie będą pojawiać się na moim blogu.

Kosmetyki do pielęgnacji



1. Duet Dove purely pampering pistachio cream and magnolia - balsam do ciała i żel pod prysznic. Lubię je przede wszystkim za obłędny zapach. Zdolności nawilżające balsamu zaspokajają potrzeby mojej skóry, która nie jest wymagająca. Nie wiem jak spisze się u posiadaczek suchej skóry, lecz podejrzewam, że może nie wystarczyć. Żel dość dobrze się pieni, ładnie oczyszcza i zostawia skórę delikatnie nawilżoną.

2. Sól do kąpieli BeBeauty lotos - sole do kąpieli są tanie, ładnie pachną i urozmaicają kąpiel. Czego chcieć więcej?

3. Tonik Ziaja liście manuka - dobrze oczyszcza skórę z resztek makijażu i tonizuje skórę, więcej od toniku nie wymagam, co do obietnic takich jak zwężanie porów - nie polegałabym na nich, jednakże ze względu na to że produkt ten wystarcza na dłuugo i dość niską cenę, ląduje wśród ulubieńców. Aktualnie to moje drugie opakowanie.



4. Krem pod oczy Lirene DNA protect - ubolewam nad tym że marka Lirene wycofała ten krem ze sprzedaży, bardzo porządny krem pod oczy - ładnie nawilża, nieco wygładza, a do tego działanie anti-ageing który będzie procentowało w przyszłości, jak dla mnie same plusy.

5. Maska do włosów Ziaja intensywna odbudowa - bardzo polubiłam się z tą maską, moje włosy są po niej bardziej zdyscyplinowane i mięciutkie, a loki ładnie się układają. Szkoda, że właśnie mi się skończyła. Niestety inne odżywki na półce błagają o używanie, więc na razie ponowny jej zakup muszę odłożyć w czasie

6. Olejek do włosów Marion olejki orientalne - stosuję na końcówki i muszę powiedzieć, że spisuje się naprawdę dobrze, o wiele lepiej niż jedwab. Jest to kosmetyk godny polecenia.

Kosmetyki do makijażu twarzy



7. Garnier BB cera normalna bardzo jasna - w końcu jakiś odcień dla mnie! Ostatnio stawiam na wyrównanie kolorytu cery, niedoskonałości zakrywam korektorem. Co prawda nie mam cery normalnej, tylko mieszaną ale po aplikacji i użyciu pudru matującego nie jest najgorzej. Podoba mi się efekt jaki ten bb tworzy na twarzy - wilgotnej, zdrowej i naturalnej cery. Sądzę, że w lipcu będę go dalej męczyć. Chociaż mam chrapkę na zakup cc kremu z max factora, bo na allegro można go dostać w baardzo atrakcyjnej cenie.

8. Puder Manhattan Soft Compact Powder 0 Transparent - matuje na kilka godzin co w zasadzie mi wystarcza, wymaga jednak poprawek w ciągu dnia. Dla takiego bladziocha jak ja kolor idealny.

9. Puder brązujący Kobo Sahara Sand - idealny produkt do konturowania dla osób z jasną karnacją, ciężko zrobić sobie nim krzywdę, do tego jest niesamowicie wydajny, używałam go przez cały miesiąc a zużycie znikome.



10. Róż Wibo Smooth'n wear nr 4 - taki zwyklaczek o neutralnym odcieniu. W czerwcu nosiłam go najczęściej dlatego ląduje w ulubieńcach.

11. Korektor wibo rozświetlający - po prostu U W I E L B I A M, pięknie rozświetla i odświeża spojrzenie, odrobinę zbiera się w załamaniach, ale tak mam z każdym korektorem podejrzewam, że taką mam budowę oka. Jedyny minus - strasznie szybko się kończy... po ok. 1,5 miesiąca użytkowania (zaznaczam, że nie takiego codziennego) jest już na wykończeniu.

12. Baza pod cienie Hean - bardzo dobrze spełnia swoje zadanie, nie dziwę się więc że jakiś czas temu było o niej głośno w blogosferze, na bazie tej cienie utrzymują się cały dzień.

13. Żel do brwi transparent L'oreal - w końcu coś jest w stanie ujarzmić moje brwi na calutki dzień, nie sądziłam że jakikolwiek kosmetyk da sobie z nimi radę. Może w przyszłości zdecyduję się na inny kolor z tej serii.

Jeśli już jesteśmy przy brwiach to mam Wam do przedstawienia dwa kolejne pewniaki:

14. Kredka do brwi Catrice Don't let me brow - to już mój kolejny egzemplarz, kolor idealny.Kredka jest jakby delikatnie woskowa przez co usztywnia włoski i zapobiega ich migracji na łuk brwiowy Tak, tak mam zbuntowane brwi Do tego utrzymuje się cały dzień.

15. Żelowo-kremowy cień Maybelline Color Tattoo 24hr Permament Taupe - używam go na brwi, utrzymuje się również cały dzień, przy użyciu skośnego pędzelka mogę wyczarować sobie brwi idealne.

16. Tusz do rzęs Max Factor False Lash Effect Black - nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia, jednak po kilku kolejnych aplikacjach nauczyłam się go obsługiwać, co pozwala mi na wykreowanie cudownych firanek rzęs. Nic się nie sypie i nie rozmazuje w ciągu dnia. Polecam przetestować!

17. Pomadka do ust Lovely Colorwera Long Lasting Lipstick odcień nr 2 - mój zdecydowany ulubieniec nad ulubieńcami tego miesiąca! Delikatny, naturalny kolor, matowe wykończenie. Może nie utrzymuje się zbyt długo ale nie podkreśla suchych skórek. Produkt dość wydajny. W lipcu także będę go męczyć dalej!

To już wszyscy moi ulubieńcy, następni już za miesiąc.

Dziękuję za wytrwałość w przeczytaniu tych długich wypocin. Mam nadzieję, że lubicie tego typu posty.

Używałyście tych kosmetyków? A może podzielicie się swoimi ulubieńcami czerwcowymi?

Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na kolejny post (w końcu napiszę o zakupach na promocji w rossmannie -49% na kosmetyki do makijażu)!

Zapraszam także na mojego drugiego bloga: http://convallariae89.blogspot.com/

Ewela
  • awatar noveline: @meg281: Polecam! :)
  • awatar meg281: zastanawiałam się nad zakupem kredki do brwi Catrice i przekonałaś mnie do niej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witajcie!

Dziś przychodzę do Was z postem traktującym o moich ostatnich promocyjnych zakupach z drogerii Natura. Oczywiście jak można się domyślić w naturze zakupiłam tylko takie produkty, których w Rossmannie próżno szukać - w końcu Rossmann oferował jeszcze niższą cenę, więc po co było przepłacać.

Zaczynajmy!



1. Sensique Velvet blush - aksamitny róż do policzków w odcieniu 103. Już wcześniej przetestowany przeze mnie róż o dość naturalnym odcieniu. Charakteryzuje go niska cena, naturalny i delikatny kolor, jednak przy zbyt ciężkiej ręce można przesadzić w aplikacji, trwałość nie jest powalająca - jednak dzień w szkole, czy krótkie wyjście wytrzyma na twarzy. Ma długi termin ważności To opakowanie kupiłam w zapasie. Cena w promocji: 4,79 zł.

2. Sensique Shine Powder - puder prasowany rozświetlający w odcieniu 101. Według producenta to: "Delikatny puder o jedwabistej konsystencji z drobinkami perły i specjalnymi pigmentami. Odbija światło redukując cienie widoczne jako zmarszczki, rozświetla cerę. Formuła wzbogacona o olejki jojoba i aloe vera." Wiele naczytałam się o tych pudrach z sensique, więc chcę go w końcu wypróbować. Pierwsze spostrzeżenia: drobinki zawarte w pudrze wyglądają na średnio zmielone, ale nie są mocno nachalne. Mam nadzieję, że na twarzy puder ten będzie prezentował się dobrze i trochę rozświetli moją cerę. Wybrałam najjaśniejszy kolorek. Cena w promocji: 4,79 zł.

3. Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder - puder brązujący do konturowania w odcieniu Sahara Sand. Producent przedstawia ten kosmetyk jako: "Matowy, brązujący puder w kamieniu nadaje skórze odcień naturalnej, zdrowej opalenizny. Idealny do kreowania "cienia" na twarzy. Polecany do konturowania, modelowania twarzy i ciała". To kolejny kosmetyk o którym ostatnio dużo się słyszy. Ze względu na moją bardzo jasną karnację ciężko jest dostać odpowiedni puder do konturowania - na szczęście firma Kobo rozwiązała ten problem dostarczając na sklepowe półki idealny odcień bronzera dla bladziochów. Do opalenia się raczej go używać nie będę, sądzę że skóra twarzy mogłaby przez niego wyglądać na szarą i zmęczoną. Kupiłam go z myślą o konturowaniu. Cena w promocji: 11,99 zł.

4. Catrice Cosmetics Prime And Fine Mattifying Powder Waterproof matujący puder w kompakcie Prime And Fine wodoodporny w odcieniu 010 Translucent. Kilka słów od producenta: Jedwabisty, wodoodporny puder dla trwałego efektu matowej i nieskazitelnej cery. Odporny na wilgoć. Odpowiedni dla każdego odcienia skóry. Z efektem soft focus oraz witaminami A + E". Gdy zobaczyłam na którymś z blogów jak jedna z dziewczyn robi test z kroplą wody na powierzchni pudru, aż otworzyłam oczy ze zdumienia i przepadłam Faktycznie jest wodoodporny. Stwierdziłam, że muszę go mieć. Eleganckie opakowanie, w środku lusterko - idealnie nada się do torebki na poprawki w ciągu dnia. Cena w promocji: nie pamiętam, ale chyba też coś około 12 zł. Z tego co widziałam puder ten chyba jest już wycofywany, bo nie ma go już w katalogu produktów na stronie producenta.




5. Essence Longlasting lipstick - trwała pomadka do ust. Pomadek z Essence nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać. Kobiety kochają je za niską cenę i ładną gamę kolorystyczną Mi do gustu przypadł śliczny różowy kolorek o numerze 13 Love Me. Cena w promocji: 5,99 zł. (Wydaje mi się, że zdjęcie oddaje prawdziwy kolor pomadki).




Co sądzicie o moich zakupach? Może polecicie mi jeszcze inne kolory pomadek z essence? Chętnie poczytam także o Waszych zakupach promocyjnych w Naturze - wszelkie linki mile widziane

Następny post będzie o zakupach w Rossmannie z promocji na produkty do makijażu.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na mojego drugiego bloga: http://convallariae89.blogspot.com

Ewela


 

 
Byłam, widziałam, wróciłam zadowolona.

Ten film to gratka dla miłośników J. R. R. Tolkiena, do których myślę, że mogę się zaliczać. Jeśli chodzi o efekty 3D to zakładałam, że Avatara nie przebije i się nie pomyliłam, ale i tak zostałam mile zaskoczona Niektóre dynamiczne przejścia w trakcie trwania sceny aż zapierały dech w piersiach (była taka jedna scena pościgu przez gobliny) i kilka razy miałam wrażenie, że zaraz coś we mnie z ekranu łupnie

Jeśli chodzi o treść, to wszystko jest w miarę dokładnie zrealizowane. Nie dziwię się, że ma to być w 3 częściachJednak jeśli nie lubiło się książki to momentami akcja może wydawać się nudna i przeciągana. Mi się wszystko osobiście podobało, a najbardziej to Kili >


Podsumowując film ten to niezła gratka dla miłośników Tolkiena i "Władcy Pierścieni".
Gorąco polecam! I to w 3D!
 

 
Uhuhuhuhu.... Baaardzo dawno nie było nowej notki... Zamiast ciągle czytać wpisy osób, które obserwuję, pora samej wziąć się za pisanie.
Dziś będzie zdecydowanie książkowo.

Cykl książek George'a R.R. Martina "Pieśń lodu i ognia" to chyba ostatnio najbardziej pożądany i poczytny cykl książek fantastycznych. Popularnie nazywany jest "Grą o tron" zapewne z racji tego, że pierwszy tom nosi taki właśnie tytuł.
Ale po kolei ile części gry o tron się ukazało do tej pory?
1. Gra o tron,
2. Starcie królów,
3.1. Nawałnica mieczy: stal i śnieg,
3.2. Nawałnica mieczy: krew i złoto,
4.1. Uczta dla wron: cienie śmierci,
4.2. Uczta dla wron: sieć spisków,
5.1. Taniec ze smokami cz. 1,
5.2. Taniec ze smokami cz. 2.

(zdjęcia zapożyczone z Internetu)

I uwaga! Jeszcze trochę części przed nami
Ogólnie rzecz biorąc najlepiej czytało się pierwszą i drugą część. Potem coraz ciężej i ciężej... Coraz to nowe postacie, bardzo rozbudowane wątki, niejednokrotne doświadczenie śmierci głównych bohaterów...
Wraz z rozpoczęciem czytania ciężko jest się przestawić na to, że każdy następny rozdział opowiada historię z punktu widzenia innego bohatera. Później prowadzi to do wielkiego zniecierpliwienia... Autor pozostawia nas czasami w niewiedzy, co do dalszych losów postaci czasami aż do drugiej połowy książki...
Jednakże świat stworzony przez Martina jest przecudowny! Dla samego dowiedzenia się co będzie dalej u moich ulubionych bohaterów, z pewnością będę czytała dalej!
A którzy to moi ulubieni bohaterowie?
Jest ich kilkoro a są to:
- Daenerys Targaryen (Khal'a Drogo też lubiłam ),
- Jon Snow,
- Arya Stark,
- Tyrion Lanister.

Kiedy następne części? Niewiadomo... Jak to sam autor stwierdził... cierpi na swego rodzaju "literackie zatwardzenie". Póki co robocze tytuły następnych części:
- The winds of winter
- A dream of spring.

A co do serialu, myślę że jest kapitalny ^^ Osobiście uwielbiam go, a obsada postaci Daenerys i Jon'a Snow jest idealna! Nie potrafię sobie wyobrazić, aby ich role zagrał kto inny.

A Wy? Czytacie "Grę o tron"? Oglądacie serial? Macie jakąś ulubioną postać?

Pozdrawiam!




(to zdjęcie także zapożyczone z Internetu)
  • awatar Starlight: tyrion ;> jestem na poczatku 3 tomu, ale zobaczymy co dalej..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć!

Wczoraj udało mi się przeczytać świetną książkę. A oto i ona:


Autor z wrodzoną sobie umiejętnością trzyma czytelnika w napięciu (nie ma momentu, w którym chce się zrezygnować z czytania - a gdy trzeba zrobić przerwę robi się to z wielką niechęcią). To chyba już 3 książka Dana Browna na moim koncie. Muszę powiedzieć, że co jak co ale odwracać akcję o 180 stopni to on potrafi. Książka pozwala wniknąć w realia Białego Domu, organizacji kosmicznej NASA, świat polityki, świat naukowców i dzięki niej dowiadujemy się o ciekawych zjawiskach zachodzących na morzu Polecam, z pewnością nie będziecie się nudzić!